Doskonały na oparzenia (nie tylko słoneczne)
Świetnie radzi sobie gdy zostaje zastosowany na świeżą nadmierna opaleniznę, spieczenie ’na raka’. Ale to nie wszystko: kilka razy stosowałem punktowo na świeże poparzenia ’domowe’ (np. wierzchem dłoni o rozgrzany piekarnik) - po polaniu oparzenia kilkadziesiąt sekund wodą nakładałem nivea after sun locion i w zasadzie potem nie pamiętałem o oparzeniu - obywało bez swędzenia, bąbli, zmian kolorów. Oczywiście ’produkt nie temu służy’, ale odnotowuję - działa.